sobota, 2 maja 2020

Dzień Flagi między przeszłością i przyszłością. Dwie książki, dwie Polski, dwa światy.


Przełom nastąpił 2 maja 2013 roku. Tak przynajmniej twierdzi Marcin Napiórkowski, autor książki „Turbopatriotyzm”. Tego feralnego dnia, w samym środku piknikowego długiego weekendu przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie odbyła się manifestacja z czekoladowym orłem w roli głównej, z różowymi okularami, balonikami, chorągiewkami i iluzjonistą na dokładkę. Tamtego 2 maja „Polska Uśmiechnięta przemawiała z pozycji wyższości czy wręcz „normalności” w momencie, gdy była już zaledwie ciekawostką. Ostatnim podrygiem mody, która za chwilę miała przejść do historii i stać się obiektem kpin”* Bo, jak pisze Napiórkowski – czekoladowy orzeł tylko dodał impetu ówczesnym przeciwnikom politycznym, dał im chłodną siłę szyderstwa i przewagę, jaką oryginał zachowuje wobec nędznej podróbki. Posileni czekoladowym orłem patrioci rozpoczęli triumfalny pochód, który obserwujemy po dziś. Niemożliwe stało się możliwe, niewybieralni zostali wybrani. To, co uznawano za staroświeckie i nierokujące, stało się nagle naszą przyszłością.** Aspiracje zastąpiono dumą, przyszłość historią, a konflikty społeczne obrazem wspólnoty jako oblężonej twierdzy otoczonej przez wrogów. Postawa modernizacyjna, odwołująca się do przyszłości, w niej upatrująca nadziei, stała się – paradoksalnie – niemodna. Za to coraz więcej zwolenników na całym świecie, zyskało przekonanie, że „kiedyś było lepiej”. Ich najbardziej znanym bojowym zawołaniem stało się „Make America Great Again” Donalda Trumpa, gdzie z czterech słów najważniejsze jest właśnie – przywołujące nostalgię za świetlaną przeszłością – „again” (znowu, ponownie).

Opisywanemu zwrotowi sprzyjał, jak pisze Michał Paweł Markowski w kolejnej książce, którą chciałbym dziś polecić, epidemiczny rozwój mediów społecznościowych, które promując opinie kosztem interpretacji, a wartości kosztem sensu, umacniają polityczne status quo. W efekcie – jak dodaje autor „Wojny nowoczesnych plemion” – dziś każdy polityk wie dwie rzeczy: że – po pierwsze – jego zadaniem jest narzucanie własnej narracji innym (narracja to moja wersja wydarzeń) i zdegradowanie narracji sformułowanych przez innych oraz – po drugie – że jego misją jest umiejętne sterowanie afektami swoich wyborców. ***. Problem w tym, że w tej strategii „narzucaniu ludziom pewnej narracji” kryje się głęboka pogarda dla faktów i samej zgody co do faktów.

Jednak szanse na rzeczową debatę, o przyszłości, o wspólnocie, nie zostały ostatecznie pogrzebane. Obaj autorzy wysuwają zbieżne propozycje. Markowski przekonuje, że wyjściem z sytuacji może być zmiana języka, z języka wartości na język sensu, z języka opinii na język interpretacji, z języka uczuć na język argumentacji.**** Także Napiórkowski proponuje pracę nad językiem, który opierałby się na rzeczowej debacie o tym, co można i trzeba zmienić. „Żeby znów liczyć się w teraźniejszości, musimy odzyskać dla polityki nadzieję, bo w walce o rząd dusz tylko nadzieja może zmierzyć się z nostalgią […] Nie ma już powrotu do ślepej wiary w to, że lepsze jutro po prostu nam się należy. Ci, którzy odwołują się do przeszłości, zawsze pokonają nas w licytacji na apodyktyczną pewność. Dlatego musimy pokazać, że przyszłość może być lepsza. Nie dlatego, że historia się skończyła […] ale dlatego, że przyszłość – w przeciwieństwie do przeszłości – przynajmniej w pewnym zakresie zależy od naszych działań. Warto o nią walczyć”. *****

Piszę o tym 2 maja 2020 roku. Od tygodni pozostajemy w społecznej izolacji, śledząc wiadomości na temat rosnącej ilości osób zakażonych i tych, którzy zmarli z powodu pandemii koronawirusa. Od tygodni pozostajemy w obawie o przyszłość, która dawno nie rysowała się w tak czarnych barwach. Od tygodni pozostajemy w klinczu politycznych narracji.
Piszę z nadzieją. Moim argumentem są oni: ludzie, którzy szyją maseczki (z naszego regionu w  tę inicjatywę zaangażowanych jest już dzisiaj ok. 1200 osób), wyginają druciki, wspierają seniorów, spieszą na pomoc lekarzom. Bezinteresownie, z oddaniem. Rzecz bowiem nie w tym, by się różnić, ale by się sprzymierzyć. Dlatego im wierzę i chciałbym, by to doświadczenie współpracy i radości, jaką daje pomoc innym, zdominowało dyskusję o wartościach. Teraz i w przyszłości.

Wojciech Czyżewski

* Marcin Napiórkowski, „Turbopatriotyzm”, Wołowiec 2019, str. 17
** Ibidem
*** Michał Paweł Markowski, „Wojny współczesnych plemion. Spór o rzeczywistość w epoce populizmu”, Kraków 2019, str. 62
**** Ibidem, str. 16
***** Marcin Napiórkowski, „Turbopatriotyzm”, Wołowiec 2019, str. 255

                                                                 

x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz